Wyszukaj zawartość, posty, informacje

Jeszcze z okien samochodu krajobraz sprawia wrażenie jakiegoś nierealnego miejsca z koszmarnych snów. Przez tę wypaloną słońcem ziemię przemieszczali się na zachód pierwsi osadnicy, biali opanowani gorączką złota, szaleńcy wychowani na opowieściach o samorodkach złota ukrytych gdzieś na dnie tej doliny niosącej śmierć. Tysiące ludzi zdecydowało się na dobrowolną gehennę, drogę przez mękę, by odnaleźć złoża cennego kruszcu. Cudownie wilgotne powietrze znad Pacyfiku nie napływa tu, zatrzymywane przez łańcuch górski zamykający dolinę. Rocznie występuje tu zaledwie trzydzieści centymetrów opadów. Nic dziwnego, że dolina zyskała taki przerażający przydomek.

Gdzieś w dali majaczy tabliczka ze strzałką w kierunku Badwater, najniższego punktu na półkuli zachodniej. Wysiadasz. Pierwsze kroki na przeklętej ziemi. Napotykasz na opór powietrza, od stóp do głów ogarnia cię gorący podmuch jakbyś nagle znalazł się we wnętrzu hutniczego pieca. Mimo to w pierwszym momencie wydaje się jeszcze że temperatura jest nawet do zniesienia. Wolnym spacerem ruszasz w kierunku Badwater, jeziora utworzonego podczas ostatniej epoki lodowcowej, które stopniowo wysycha. Jednak w tym miejscu, osiemdziesiąt sześć metrów pod poziomem morza(!), zachowało się jeszcze trochę wody, gorącej i cuchnącej, tak słonej, że ziemia wokół jest od soli biała jak śnieg.

Więcej w MAYER Magazine No 2
 

Images © Marek Ogień

1 comment

  • Zdjęcia nieprzekombinowane i surowe – po prostu piękne…